Wiele lat tamu kupiłem z czystej ciekawości kupiłem okazyjnie wiatrówkę CROSMAN 2240 w armatnim jak dla mnie kalibrze 5,5 mm. To cenione przez Amerykanów a wdzięczne na poprawki i ulepszenia tanie ,,Strzeladłko" jest tam tuningowane na wszystkie możliwe sposoby.Mnie posłużył do kilku prób i projektów karabinkowych a potem z nadmiernego apetytu na CO2 ,poległ na długi czas w szafie.Leżał by pewno jeszcze tak dość długo ,gdyby przy okazji ,,zagaśnicowania" QB-78 nie dorwał go w swoje ręce kolega Miki.Ten specjalista od wkręcania zaworków we wszystkie możliwe i niemożliwe wiatrówki CO2.Dosłownie ukradł mi korek i na moich oczach w ciągu kilku minut zaopatrzył moje 2240 w zaworek do ładowania z gaśnicy.Technologia tej przeróbki jest na blogu Mikiego.

Pełny artykuł TUTAJ.
Kolejna zwykła historyjka, jaką każdy może sobie w realu stworzyć.
Wpis trochę nieświeży, bo klimaty przeszły. Jak zwykle 90% prologu i 10% tematu. Ale po kolei.
W pracy w piątek atomówka wszystkim w skrzynkę i dowidzenia. Chlasta lavista popaprańcy - do poniedziałku. Ich szczęście jak otworzą dopiero po wekeendzie, przynajmniej sobie odpoczną. Biada temu kto sobie na lewiźnie przekierowanie ustawił do domu - bo może po otwarciu w piątek wieczorem bez uzasadnienia będzie robił w pory przez całe 2 dni.
Atomówka atomówką, ale dekiel zryty zostaje. Idziesz do domu, a te agresywne myśli jakoś wracają. Siadasz poczytać, a tu znowu to samo. Lata toto po prostu całą chmarą wokół głowy. Tak to jest, jak się pracuje z opływowymi ludźmi, celowo udającymi niepełnosprawnych umysłowo.
Cały wpis jest do przeczytania na stronie Ferajny
Wypada powiedzieć co warte są owe karabinki.
Industry Brand B3 warte jest tyle, ile kosztuje w fabryce w Chinach. Jak ktoś nie lubi albo nie chce „dłubać”, to ten karabinek nadaje się do strzelania na kilka metrów do dużych celów. Do tarczy na max. 10 m, aby wyniki dały się liczyć. Po przeróbkach nieco (z podkreśleniem na nieco) się poprawia.
Z sharpa jestem zadowolony. Po miesiącu ćwiczeń mogę w ciągu dnia wystrzelić bez problemu 300 śrutów, wcześniej ręce bolały po 50. Pompuję max. 6 razy, wystarczy do strzelania na 20 m. Na 40 m dodaję siódmą pompkę. Wiatrówka jest w miarę celna. Nadaje się także do grilowej demolki. Znajomi z bazarowymi sprężynami nie mają szans.
Industry Brand QB79... cóż... ten karabinek w tej klasie cenowej bardzo mi „podszedł”. Kupiłem przeterminowaną (nabitą) dużą gaśnicę i przetoczkę, teraz nie mam problemu z gazem. Tarcza z testu jest tylko nieco lepsza od tarczy sharpa, ale bywało znacznie lepiej (nie dziś). Do znajomych z kubitą nie jeżdżę. Wrogów mam dostatek. Strzelanie z niego (niej?) bardzo podoba się żonie i córce (przeładowywanie to przyjemność), zwłaszcza gdy w coś trafiają. Ze „szczelBy część trzecia” nie lubiły strzelać. Bały się naciągać, śrut latał jak mucha nad szambem, a w dodatku zdarzały się samopały (opanowałem ten problem) co powoduje, że „SzczelB-y” mogą skutecznie zniechęcić do tej formy rekreacji.

Artykuł dostępny dla wszystkich Czytelników.
Całość czytaj TUTAJ.
W tym roku niemiecki producent wiatrówek, Diana, świętuje swoje 120-lecie. Oczywiście wraz z początkiem roku zaprezentowała jubileuszowy, ekskluzywny karabin pneumatyczny Diana 34. Wiatrówka została osadzona w pięknym orzechowym drewnie. Napis "20 Jahre DIANA" jest wygrawerony na korpusie i od spodu chwytu. Dodatkowo zamontowano nowy regulowany spust T06, a język spustowy pokryto 24-karatowym złotem.

Chłopcy pili i nadal słuchali. Ja oczywiście piłem piwo, bo nie wypada nie. Mincek prawie się upił tymi bąbelkami, myślę ze to było efektem dużej ilości CO2 40%, tejże wody. Z nieoficjalnych źródeł dowiedziałem się, iż kolega Mincek został napadnięty po drodze do domu. Biedaczek musiał czołgać się po ulicy, w panice tak myślę, aby uniknąć dalszej agresji napastników. W końcu jego dobra sąsiadka pomogła dodreptać mu w progi jego domu. Smutne, lecz prawdziwe. "Szkoda ze odwiozłem go pod sam dom", ale mądry Polak po szkodzie. Ja cały, podobnie jak i inni wrócili do swoich domów, z tym że ja nieco wcześniej. Ale i tak było fajnie, spotkać ludzi którzy rozumieją co się do nich mówi. Krotko, zwięźle i na temat bo po co owijać.
Tak to się toczyło, było bardzo milo, ale jak każda historia zawsze musi mieć swoje zakończenie. Nasze było upojne i wrażliwe. I nikt nie powiedział że to będzie koniec. Bo Ferfajni nigdy nie będą mieli końca...

Materiał dostępny dla wszystkich Czytelników.
Czytaj całość...
Ostatnie komentarze
1 dzień 14 godzin temu
2 dni 15 godzin temu
3 dni 8 godzin temu
1 tydzień 10 godzin temu
1 tydzień 13 godzin temu
1 tydzień 1 dzień temu
1 tydzień 1 dzień temu
1 tydzień 1 dzień temu
1 tydzień 2 dni temu
1 tydzień 6 dni temu