IWA to największe w Europie targi broni i szeroko związanego z nimi "outdoor'u". Tak jak na wcześniejszym Shot Show w USA, tak na IWA w Norymberdze wszyscy bardzo się starają, by pokazać jak najwięcej i jak najlepiej. Na IWA każdy ma szansę porozmawiać z szefostwem firm, wymienić uwagi, obejrzeć nowości. No, przynajmniej teoretycznie.

MESSE to teren targów - potężny kompleks hal wystawowych, perfekcyjnie zorganizowany i zarządzany. Tam odbywa się IWA... i targi bynajmniej nie zajmują całego terenu. I choć z roku na rok IWA jest coraz większa (przynajmniej teoretycznie), daleko jej jeszcze do zajęcia wszystkich hal.


Tegoroczne, 36 już targi, były dość... specyficzne. Teoretycznie cieniem na IWA rzucał się kryzys (w praktyce nie spotkaliśmy), także masakra w niemieckiej szkole. W praktyce... cóż, najbardziej irytujący był dość często spotykany zakaz fotografowania. Nie mam pojęcia dlaczego ktoś się wystawia, skoro nie chce się chwalić? Bez sensu...
Co ciekawe, miałem nieodparte wrażenie, że większość wystawia się na targach bo musi. Ot, kolejny, konieczny punkt do odbębnienia.

Kolejna sprawa to coraz mniej poważne podejście do mediów. IWA zawsze była znana z tego, że przedstawiciele mediów byli zdecydowanie faworyzowani. W tym roku stanowczo zbyt często miałem wrażenie, że są przez wystawców ignorowani - lub wręcz niemile widziani.
Kolejne, co rzuca się w oczy, to "odczernianie" broni. Coraz częściej producenci wkładają dużo wysiłku, by ich broń nie była czarna, nie kojarzyła się nawet z bronią. Jest to dość ciekawa moda, która przyszła z USA - przecież takie małe, różowe dzieciątko z takiego małego, różowego karabinu nie może zrobić dużej, czerwonej masakry...
Czarne, jak wiadomo, jest złe, broń jest zła - czyli kolorowa broń nie jest zła. Ot, zmiana wizerunku...
Stanowczo, jestem chyba za stary na takie głupoty.


Jednak, mimo wszystko, IWA jest świetnym miejscem by podpatrzeć trendy i mody. Tak, tak, to właśnie moda dyktuje nowości na najbliższy rok.
W temacie wiatrówek wygląda to prosto.
Pierwsza moda to kolorowanie osad. Na różne sensowne kolory, łącznie z czerwonym. Zdecydowanie jednak powtarza się wzór carbon - czyli czarna osada w delikatną, białą kratkę, sugerującą wykonanie z włókna węglowego.
Druga moda to "ból-barel". Maniakalnie producenci wyposażają swoje wiatrówki w bull-barrel. Staje się to jednym z większych bezsensów które widziałem, powoli przebija już nawet nieustającą modę na tru-glo.


Cóż, targi fajne, ale najfajniejsza to jednak część integracyjno-towarzyska. Tu trzeba przyznać, że nasz Normalny Inaczej zespół redakcyjny stanął na wysokości zadania... e... no dobra, narozrabialiśmy tu i ówdzie.
Ilość popsutych wiatrówek i innych zabawek spowodowały, że realna stała się groźba, że na wystawach będzie informacja "No photo, no Miłek". Najgłośniejsza, najczęściej śmiejąca się ekipa, maniakalnie robiąca węża (sześć osób idących wężykiem za przypadkową osobą), to, oprócz koszulek, nasz znak rozpoznawczy.




No dobrze, targi generalnie udane (przynajmniej z naszego punktu widzenia), wizyta krótka acz treściwa. Szczegółowe zdjęcia i wyjaśnienia, głównie wiatrówkowe, znajdują się na kolejnych podstronach.

Tutaj znajdują się ciąg dalszy:
Autor: Miłosław Majstruk
Zdjęcia: Konrad "Hektor" Frącisz, Marcin "Parol" Pałucha, Arnold "Arnoldd" Świerczok
Ostatnie komentarze
3 dni 54 min. temu
3 dni 13 godzin temu
4 dni 17 min. temu
4 dni 2 godziny temu
4 dni 2 godziny temu
6 dni 11 godzin temu
6 dni 20 godzin temu
1 tydzień 1 dzień temu
1 tydzień 3 dni temu
1 tydzień 4 dni temu