Powodem demontażu było zacinanie się dźwigni ładowania magazynka i ogólna doroczna konserwacja swoją drogą całkiem fajnej giwerki.
No to zaczynamy.
Oto nasza pięknota... cacko nie?

Najsampierw wykręcamy śrubełek któren pod lufą się znajduje całkiem z przodu.

Jak już sobie poradzimy z tym trudnym zadaniem to zwalniamy dźwignię ładowania magazynka.

Cały zespół lufy wyłazi do przodu... uff, najtrudniejsza część za nami.

Małą śrubka z przodu zespołu lufy trzyma osłonę lufy własciwej, to też pestka.

Jak już ją wykręcimy to lufę z osłoną wyciągamy za "ogonek".

Cacy jest.
Tak wygląda lufa w osłonie. Jest nitowana "na zicher" więc rozginamy tylko lekko połówki żeby przesmarować w środku lufę i dwa oringi z przodu i z tyłu.

Oś sprężyny zjadamy jak bułkę z masłem.

Dźwignia zwalniania magazynka to już mistrzostwo świata, trzeba nacisnąć kły co lufę trzymają i wyciągnąć po przekręceniu w pozycję jak do otwarcia.

Śrubkę z prawej strony wykręcamy teraz choć można i później.

Ściągamy okładzinę która osłonę gniazda naboju CO2 stanowi...

...oraz demontujemy drugą okładzinę.

Wykręcany śrubkę co bezpiecznik trzyma...

...i skrzydełko bezpiecznika mamy w garści, pestka... spoko, ale to tylko połowa sukcesu...

...bo z drugiej strony czeka nas niemiła niespodzianka, i jak nie zachowamy partyjnej czujności to ta kulka...

...co "klik" robi jak cię bezpiecznik przełącza pójdzie sobie na spacer.
Odkręcanie śrubek już opanowaliśmy, więc te dwie co się kryją pod okładziną, co się ją zdejmuje coby nabój CO2 załadować, to chwilka tylko. A czymże jest chwilka wobec wieczności wszechświata?

No odwracamy pacjenta na drugi bok i wyciągamy sprężynkę co łącznik spusty w pozycji utrzymuje.

Nooooo... jak już dobrniemy do tego momentu to rozpołowimy drania.

I co? I nic, żadnego pstryng? Nie licz na to kolego, jedna lub dwie sprężynki wylecą na pewno!

Ale co to dla nas, pozbieramy, pozbieramy ...
"I oczom jego brud się ukazał i szlam i wszystko co kotek miał w środku" - Arctic. CP88. Werset 7 wiersz któryś tam...

Nie zrażamy się i dzielnie demontujemy kawałki spustu i inne takie...

...broń Boże nie wyrzucamy, tylko wkładamy do beretu do którego wcześniej wsypaliśmy to co pozbieraliśmy z podłogi.
Sprężynka kurka na pewni nie wyleci sama, trzeba się wspomóc szczypcami.

Pode kurkiem tulejka się znajduje, co się po niej kurek ślizga, nie gubimy jej bo kurek się bez niej "giba".

Zaczep kurka solidnie siedzi i sam raczej także nie wypadnie, nie ma rady, trzeba mu pomóc.

Łącznik spustu, franca jedna, trzeba sposobem, troszku do przodu, przechylić i w bok... człowiek nie pająk ręce tylko dwie ma... ciekawe czemu nie trzy?

Pazur obracający magazynek i jego nieodłączna (w sensie dosłownym) sprężynka to pikuś. Sprężynki się nie wyjmuje, chyba że się kto uprze to i owszem, można.

Śrubkę tę z góry trza tylko wykręcowywić i bez połamania popychacz się wyjmie.

Wracamy do początku i robimy to co powinniśmy zrobić wcześniej, czyli wyciągamy elementy zaczepu co lufę trzyma?

Ufff... twardym trza być.
Jak wysypiemy wszystko z beretu, w którym żeśmy gromadzili fanty, to takie coś zaobserwować można:

Myjemy nasze ukochane, niesamowicie i ponadprzeciętnie celne cacko.
Myju, myju, pucu-pucu.

Suszymy i traktujemy olejkiem, wazelinką i czym bądź co nam w ręce wpadnie i w domu znajdziemy. Mnie się udało dorwać do "Pneumatik Special Motor Pumpen Oil Made in Germany", a co? Stać mnie, CP88 jest tego warty!

O rzesz ty, byłbym zapomniał całkiem, zawór, przecie tam zawór jest co gaz CO2 dozuje, któren ten gaz, jak się go onym zaworkiem wpuści w rurki glizdę, to ta pocisk do celu pogoni poprzez lufę lub element ją zastępujący aktualnie.
Zaworek ten tak wygląda i składa się tak jak na zdjęciu wygląda. Uwaga bo też przy wyjmowaniu robi "pstryng" a sprężynka ze środka to ho, ho aż do kuchni poleciała.

A tak powinien być zamontowany w szkielecie jak cacko umyjemy. Na wcisk go się wkłada nie inaczej.

Rozebrać to każdy głupi potrafi, ale jak to poskładać do kupy? Strach bierze jak się na te szpeje patrzy, gdzie co było, cholera wie?
Zaczniemy od czegoś prostego, zaczep kurka, proszę bardzo, na miejscu.

Z beretu wyciągamy takie części co się na zespół kurka składają.

I składamy, żeby wyglądało to tak:

Potem popychacz magazynka, jak pamiętamy sprężynka została w szkielecie, ale jak jej nie ma to trzeba znaleźć...

...i poskładać do kupy.

Spust to wyzwanie dla prawdziwego mężczyzny, jak nic nie zgubiliśmy to powinniśmy mieć takie elementy.

No dobra, tylko w jaką mańkę ta sprężynka była wsadzona? A popatrz se na foto i wiesz!

Składamy... i składamy... i składamy...
...cieszymy się jak cholera jak się uda.

Zapomnieliśmy o dźwigni co łączy spust z kurkiem! O kurka!
Wcale nie bo dopiero teraz się ją wkłada w to wycięcie bardziej u góry.

Trzeba ją jeszcze wprowadzić z przodu i wcisnąć jako jedną z dwóch osi spustu, no i niestety tu znowu pająki mają lekką przewagę...
...ale pomagamy sobie śrubokrętem, wykazując się przy tym ponadprzeciętną inteligencją która kompensuje nam przewagę pająków na odcinku ilości rąk.

Jak po zmontowaniu wygląda to inaczej niż na fotce poniżej to trzeba zaczynać od nowa...

...a jak tak przechodzimy do kolejnej rundy. Ale, ale nie wszystko złoto co się świeci i nie popadamy w samo zachwyt tylko sprawdzamy działanie.
Najsampierw bezpiecznik co się sam włącza jak port ładowania jest otwarty.
Teraz spust daje się nacisnąć...

...a teraz nie.

..eeeee, w sumie nie wiem po co to sprawdzaliśmy.
Niewiele już zostało w berecie, to łatwiej będzie znaleźć takie blaszki co lufę trzymają jak się je założy jak trzeba.

A trzeba je założyć właśnie tak:

I widok z góry z założoną dla zmyłki dźwignią co port magazynka otwiera:

...i sprawdzamy czy działa, czyli ma się zapaść jak dźwignię do pozycji "otwarte" obrócimy.

W sumie to zacięcia szukaliśmy i się znalazło.
Sprężynka się wygła była tylko odrobinkę, ale to wystarcza jak się okazuje do zacinania.
No cóż, jak nie mamy dokładnie takiej samej sprężynki, to obracamy tą co jest o 180 stopni i git, teraz wygięty koniec w dziurze siedzi i dobrze mu tak.
A przy okazji, powinna tu być być jeszcze taka kulka jak w bezpieczniku.

A tak to powinno wyglądać po zmontowaniu... no mniej więcej:

Jeszcze coś jest berecie?
No pewnie, i to nie mało, np. elementy dźwigni do wciskana naboju CO2.

Mamy już wprawę to pakujemy na miejsce.

Nic się więcej nie zmieści, zamykamy szkielet.

Szczęściarzom uda się za... hmmm... którymś tam razem, aż nie wpadną na to, że bolec popychacza magazynka powinien wchodzić w wycięcie w jednym z elementów spustu.
He, he... mały quiz - w które wycięcie?
Skasowałem fotkę przez przypadek i to nie żart, a nie chce mi się drugi raz rozbierać gnata. Jak nie jesteś w stanie domyślić się w które wycięcie to nie bierz się za rozbieranie pistola.
W każdym razie jak się uda to powinny elementy szkieletu zejść się ładnie do kupy.

Żeby sprawdzić czy jest OK. pomagamy sobie śrubokrętem wkładając go w gniazdo osi magazynka i wciskamy spust. Kurek nie będzie działał, ale czy podnosi i opuszcza się popychacz magazynka?

Jak tak, to wkładamy bezpiecznik na który składają się takie fanty.

Na tym zdjęciu powyżej brak jest jednego elementu. Bez tej "sprężynki" strzelać możemy tylko z odciąganiem, ręcznie, kurka.

Kulka, ta skubana kulka... no strachy na lachy, wchodzi spoko.

Została do zmontowania lufa z osłoną...

...i po zmontowaniu wygląda tak:

W berecie jeszcze powinno być coś takiego:

I jak to złożymy używając tego:

...no to mamy koniec, THE END, FINE, finito.

Hurrrraaaa !
Jesteśmy wielcy... o ile jak było na początku tak i jest teraz. Czyli wszystko działa.
A to mogło się udać jeśli mieliśmy tylko coś takiego:

...i to było na tyle.
No nie bardzo, brak fotek i nie ma w tekście o montażu dwóch elementów bo o nich zapomniałem, w sumie sami wpadniecie na to jakich.
Autor: Arctic
Zdjęcia: autor
Świetny opis
Jak dla mnie to kandydat do nagrody w konkursie wiosennym :)
miliony much nie mogą się mylić...
Serwis, tuning wiatrówek CO2
Zgadzam się. Opis z jajem,
Zgadzam się. Opis z jajem, treściwy i do tego w obie strony :-)

KuriereX
Miłego dnia/nocy*

...Kurierex...
--www.cekaus.pl--
*/niepotrzebne skreślić
Demontaż CP88
Na tym zdjęciu z dźwignią bezpiecznika


brak jest jednego elementu, o tego
Bez tej "sprężynki" strzelać możemy tylko z odciąganiem, ręcznie, kurka.
Dzięki!
Dzięki, dodałem, poprawiłem.
Ojciec Założyciel

Ojciec Donosiciel

Dobroć dla zwierząt wcale się dobrze nie kończy - kreuje luzy, w których też lęgnie się pasożyt.