Opis wiatrówki CO2 Win Gun 710 Sport

Rewolwer Bardzo Realistyczny


Jakiś czas temu, napędzany chęcią posiadania rewolweru rozpocząłem poszukiwania takowego. Pierwszym typem był Crosman 357. Opinie użytkowników generalnie pozytywne, nie pasowała mi tylko ta łamana lufa i - co tu ukrywać - plastik... Nie zniechęcając się szukałem dalej, ze względów cenowych odpadły w  przedbiegach rewolwery Umarexa, no i te magazynki a'la Crosman - to nie to czego szukałem. Nie zrażając się szukałem dalej i po kilku dniach trafiłem na "coś". Tym "czymś" była wiatrówka CO2 WinGun 701 Sport. Nie jest on co prawda repliką, bo nie ma raczej odpowiednika "ostrego", ale to miało dla mnie znaczenie marginalne, żeby nie powiedzieć: zerowe. Ma za to wszystko, czego potrzebowałem, czyli wagi, ładowania jak w prawdziwym rewolwerze, realizmu. Kilka dni namysłu, śledzenia opisów, opinii i... klikam "zamawiam". Po dwóch dniach przychodzi paczka zapakowana solidnie, w środku kawal styropianu i kartonowa zakrywka... Nie wygląda to za dobrze, ale nie z kartonu i styropianu ma się czerpać przyjemność, a z zawartości, czyli samego "gnata".


Wiatrówki to nasze hobby.  Wiatrówka CO2 Win Gun 710 Sport - opis.


Tu jest już całkiem dobrze, biorąc wiatrówkę do ręki czujemy, że nie wykonano tego z plastiku, tylko z metalu (ZnAl). Można by na to kręcić nosem, ale nikt o zdrowych zmysłach podczas strzelania nie będzie o tym myślał, tym bardziej przeprowadzał analizy chemicznej... ma też to i plus, ZnAl nie powinien rdzewieć. W całym rewolwerze po oględzinach znalazłem 4 elementy wykonane z plastiku: okładziny rękojeści; szyna, po której rękojeść "jeździ''; rurka, w której osadzono lufę; śruba dociskowa kapsuły - to zmartwiło mnie najbardziej. Ale moje obawy chyba są  płonne, plastik jest dość solidny, a na dodatek wcale nie trzeba mocno dociskać. To chyba zasługa gniazda zaworu wykonanego inaczej i z innego materiału, niż miałem w innej wiatrówce CO2 - tam musiałem użyć uszczelki własnego pomysłu i wspomagać się małymi szczypcami, aby nie słyszeć irytującego pssss.... Obawy może budzić droga, jaką musi przebyć gaz od kapsuły do kulki BB (bo tylko takim śrutem stalowym WinGun strzela). Bęben jest obrotowy, więc łuski przesuwają się po gnieździe, ale po wystrzeleniu około 4000 kulek przestaję się tym martwić. W razie czego wystarczy wymienić malutką uszczelkę i po kłopocie.

Do pudełka dołączona jest instrukcja po polsku i schemat całej wiatrówki, rozebranej do najmniejszej sprężynki - ten niestety pisany po "zamorsku" i w dodatku opisane cyferkami. Dopóki jednak nic złego się nie dzieje, nie dręczy mnie potrzeba rozszyfrowania. Jest tam taka śrubka koło kapsuły CO2, ciekawi mnie, ale nie odważę się tym kręcić. Jedni twierdzą, że skraca drogę spustu, inni, że powoduje nieszczelności po przedobrzeniu - wolę tego nie ruszać. Skoro o spuście mowa to jest twardy, ale przewidywalny. Osobiście strzelam w trybie z naciągnięciem kurka, droga skraca się wydatnie i wzrasta celność. O celności tej wiatrówki później.


Wiatrówki to nasze hobby.  Wiatrówka CO2 Win Gun 710 Sport - opis.


Na początek: ładowanie. Do rewolweru dołączono gadżet, zwany swojsko "speed-loaderem", albo jak kto woli "szybkoładowaczem". Kawałek twardego plastiku ze sprężynką z drutu grubości 1-1,25 mm i otworami na łuski. Myślałem, że może lepiej tego nie używać, ale po kilku ładowaniach z ręki postanowiłem spróbować. Wierzcie mi, nie wyobrażam sobie lepszego sposobu na ładowanie. Najlepiej włożyć łuski do loadera, zabezpieczyć przez obrót i spokojnie nałożyć BB-ki, potem docisnąć końcem kciuka i kulki załadowane. Potem wystarczy włożyć same końcówki "naboi" w otwory w bębnie (wystarczy, że wsuną się na 2-3 mm), nacisnąć "spust" ładowarki i w ułamku sekundy mamy załadowany bęben. Bardzo przydatna rzecz. Bęben można wrzucić w stylu "filmowym", poprzez gwałtowny ruch nadgarstkiem, ale nie wiem, czy to zdrowe dla mechanizmów, więc robię to jak "w książce pisze". Mniej efekciarskie, ale raczej bezpieczniejsze. Naboje załadowane (regulaminowo, jak powinno być w rewolwerze 6 sztuk, a nie 10 czy 12), więc można strzelać.

Przyrządy celownicze w pełni regulowane, solidne i solidnie wykonane. Po regulacji (musiałem lekko przesunąć szczerbinkę w lewo) trafiam z 10 m w kapsle, oczywiście nie każdym strzałem, ale na 6 jakieś 3 razy. Bywają serie genialne- 6 na 6 - jak i denne, 0 na 6... Nie zapominajmy jednak, że to czysta rekreacja, a nie sprzęt olimpijski, wiedziałem, co kupuję i nie jestem zawiedziony. Tu muszę nadmienić, że nie od razu było tak "dobrze". Z początku bił strasznie do góry, ale, że mam pewne doświadczenie z tego typu "replikami CO2", zajrzałem do lufy (latarka LED) i stwierdziłem problem, w postaci nadlewu plastiku. Po usunięciu wszystko zagrało i jest dobrze. Jeśli ktoś czeka na dalsze babole, to... niech czeka.


Wiatrówki to nasze hobby.  Wiatrówka CO2 Win Gun 710 Sport - opis.


Energia wylotowa - mam porównanie i z poprzednikiem CO2, jak i z HW-40. To zupełnie inna liga (tu nie będę porównywał celności - spuśćmy zasłonę milczenia), energię ma dobrą, nawet bardzo. Nie posiadam  narzędzi pomiarowych, zresztą u mnie najbardziej miarodajnym wyznacznikiem energii wylotowej jest butelka. Więc ową butlę tłukę z 10 m jeszcze przy 16-tym magazynku!!! Prawie setny śrut ma energię wystarczającą do zniszczenia butli po "napoju Bogów"! I to mi pasuje, na 10 m można prażyć  po 17 magazynków! Przy 18-tym lub 19-tym następuje drastyczny spadek energii, dalsze strzelanie to strata śrutu... Jeśli tylko mnie trafił się TAKI egzemplarz, to pozostaje sobie pogratulować, mam jednak nadzieję, patrząc na wykonanie, że "ten typ tak ma".

Teraz coś dla malkontentów. To nie jest oksyda, to farba, nałożona bardzo starannie... ale jednak farba. Przeciera się na krawędziach (magazynek), co dla mnie nie jest końcem świata. Ale mamy drugiego babola. Do bajerów zaliczyłbym "wyrzutnik" znajdujący się z przodu bębna. Wystarczy go nacisnąć i łuski wysuwają się z bębna, ale to ukłon w stronę realizmu i chwała producentowi, że zadbał o to. Osobiście otwieram bęben, przechylam rewolwer i wysypuję łuski do ręki - ale tu też można "filmowo" nacisnąć i sypnąć  łuski pod nogi. Tylko potem trzeba się schylać, tak więc dla mnie wersja z "łapaniem do ręki" jest lepsza. Jak ktoś ma rozbudowany "mięsień piwny" może mieć "fittnes club" za darmo.


Wiatrówki to nasze hobby.  Wiatrówka CO2 Win Gun 710 Sport - opis.


Biorąc razem celność i energię, zauważyłem pewną prawidłowość. Im więcej naboi wystrzelonych, tym lepsza celność. Najlepszą celność osiągam po 8-9-tym bębnie, zdarza się nawet trafienie w cel wielkości 10 gr! Pamiętajmy jednak, że to kulki BB - co raz się uda z tak małym celem, niekoniecznie musi się sprawdzić w następnym starciu z większym, ale to temat dla "doktorów wiatrówkowych", ja nie będę go zgłębiał.

Generalnie jestem zadowolony z zakupu i radochy jaką ta wiatrówka daje, a patrząc na Crosmana 357 (by Miki) widzę w przyszłości (po gwarancji) możliwość przerobienia na zasilanie z gaśnicy. Sposób mocowania kapsuły jest niemal identyczny, wtedy można by strzelać praktycznie po kosztach śrutu. Ale tej sprawy nie przesądzam, jak napisałem wyżej jest bardzo ekonomiczny i jeśli nie da rady, pozostanę przy normalnych bombiczkach i łez ronić nad 1,50 zł za sztukę nie będę. Mam na stanie kolimator Walthera, obecnie osadzony na HW-40 i myślę, że tam pozostanie, mimo tego, iż wraz z WinGunem dostajemy dwie szyny montażowe (na celownik optyczny, kolimator, latarkę). Jedną do zamontowania nad, a drugą pod lufę. Wolę jednak wygląd moich wiatrówek taki, jaki obecnie prezentują: 40-ka z kolimatorem wygląda "taktycznie'', a WinGun "surowo, ale bojowo".


Wiatrówki to nasze hobby.  Wiatrówka CO2 Win Gun 710 Sport - opis.


Podsumowując. WinGun 710 jest wiatrówką w sam raz dla kogoś, kto poszukuje "realizmu i klimatu" (można nabyć gdzieś kabury), jest w miarę celny, "mocny", ekonomiczny, wykonany dobrze. Za te pieniądze chyba nie kupi się niczego porównywalnego. Do kupienia są wersje z dłuższymi lufami (nie chciałem ze względów estetycznych). Mogłem kupić nieco droższego Dan Wessona (dostępne również w wersji "nikiel"), ale jestem tradycjonalistą i nie pasował mi kształt lufy - zbyt futurystyczna. Mechanizmy mają identyczne, powstają zresztą w tej samej fabryce. Jeśli macie do wydania 400 zł i szukacie rewolweru CO2, to mogę z czystym sumieniem polecić.


Autor: norman_69
Zdjęcia: autor


portret użytkownika Closterman

po gwarancji

super opis nie jednego zachęci do kupna i pobawienia się w rewolwerowca. Jestem posiadaczem podobnej zabawki bo wspomnianego tu przez 'norman_69' Dan Wessona z lufą 8". Po upływie okresu gwarancyjnego wsadziłem mu gwintowaną lufę i zmieniłem jej mocowanie ,teraz lufa jest stała z przyrządami celowniczymi a rusza się tylko suwaczek przy magazynku. Po przerobieniu łusek można używać "ołowiu", nie muszę Wam mówić co za tym idzie.

Pozdrawiam Autora i całą Ferajnę