Większość ludzi zaczynających zabawę z wiatrówkami jest zainteresowana tylko dwoma kryteriami – ceną i MOCĄ. O ile cena jest zrozumiałym czynnikiem wpływającym na wybór wiatrówki, to przykładanie uwagi do MOCY jest mało rozumiałe. Połączenie mocnej wiatrówki i niskiej ceny skutkuje poważnymi wadami – wiatrówka nieprzyjemnie kopie w ramię, wierzga przy strzale bijąc po szczęce, celność jest żenująco niska a awaryjność duża. Jednak, skoro klient sobie życzy, to nie dziwi fakt, że wiele firm wprowadza w swoją ofertę “armaty pneumatyczne” - ot, choćby Gamo Hunter 1250, Hatsan 125 czy właśnie... Remington Summit.

Remington Summit od razu kusi nazwą znanego producenta broni. Nic bardziej mylnego, a Remington z tą wiatrówką poza nazwą nie ma nic wspólnego. Firma Crosman ma prawa do używania nazwy handlowej, zaś wiatrówki o nazwie Remington są produkowane... w Chinach. Owszem, w porządnych jak na chińskie realia standardach, jednak od razu wiadomo, że jakość nie będzie najmocniejszą stroną tej wiatrówki. No, ale może cena, parametry, kultura pracy i inne czynniki spowodują, że Remington Summit będzie świetnym wyborem dla początkującego, zafascynowanego MOCĄ wiatrówkowicza?
Sprzedawany zestaw wygląda atrakcyjnie. Potężna, ponad metrowa wiatrówka, wg dystrybutora osiągająca prędkość 300 m/s, z obciążnikiem sugerującej założony tłumik, do tego w komplecie celownik optyczny 3-9x40 z Mil-Dotem i pokrętłami typu target (wieżyczkami), no i montaż jednoczęściowy w komplecie. A wszystko za 1109 zł.

Wiatrówkę otrzymujemy w eleganckim, solidnym i dobrze zabezpieczającym zawartość pudełku. Już na pierwszy rzut oka widać jednak, że Remington Summit to nic innego jak mocno powiększony Quest – czyli konstrukcja bazująca na starym, dobrym Gamo Hunterze. Celownik nie jest założony na wiatrówkę.
Remington Summit jest klasyczną, łamaną wiatrówką sprężynową.
Osada jest wykonana z bukowego drewna, niestety mocno lakierowanego, z ryflowaniami (nacięciami) ułatwiającymi chwyt. Kolba zakończona jest gumową stopką. Metalowe części wiatrówki wykończone są starannie, pokryte jednolitą oksydą. Summit wygląda więc atrakcyjnie.
Łamanie wiatrówki, przez wzgląd na długą lufę, nie stanowi większego problemu. Jednak jest “mały” problem. Otóż muszka jest mosiężnym bolcem, nie wiadomo dlaczego kuliście zakończonym. Typowy dla wiatrówkowicza odruch by złapać z koniec lufy kończy się niemiłym uczuciem wbijania się gwoździa w rękę. Najgorsze, że do złamania lufy trzeba ją dość solidnie uderzyć od góry. Jeśli uderzy się w muszkę... boli, i to bardzo. Wiem coś na ten temat, wolę nie cytować mojego okrzyku po takiej “niespodziance”. Pod względem ergonomii jest to rozwiązanie absurdalne.

Równie absurdalna jest szczerbinka. Posiada ona światłowody, tak modne wszak teraz jest Tru-Glo. Tylko po co, skoro muszka światłowodu już nie ma? Ba, złocisty połysk od mosiężnej muszki skutecznie uniemożliwia strzelanie w słońcu, zaś połączenie czerwonych kropek i jasnej muszki uniemożliwia celne strzelanie. Ogólnie otwarte przyrządy celownicze są kuriozalne, jednym wytłumaczeniem dla takiej niedoróbki jest fakt, że Remington Summit jest przeznaczony do strzelania z użyciem celownika optycznego, więc muszka i szczerbinka zostaną natychmiast zdemontowane. Tylko po co ludzi do tego tak boleśnie zmuszać? Lepiej było ich w ogóle nie montować...

Na korpusie Summita jest wyfrezowana szyna do montażu celownika, klasyczny “jaskółczy ogon”. Dodatkowo, przewidując solidny odrzut tak mocnej wiatrówki, dysponujemy dwoma otworami pod kołek stopujący montażu. Największe zdziwienie budzi fakt, że przedni otwór jest wykonany... na wylot korpusu! Widać przez niego sprężynę wiatrówki. Jaki jest cel takiego rozwiązania? Ułatwienie dostępu do mechanizmów dla wody, piasku i innych zanieczyszczeń? A może wiatrówka powinna oddychać? Nie wiem. Kolejna bzdura zgodna z chińską logiką. Czyli “niech się zepsiuje, byle sibciej, a my temu pomoziemy”. Choć mój kolega określa to lepiej - “Kupiłeś, to sp...laj”.

Spust jest wykonany z metalu, osłona spustu – z plastiku. Przed językiem spustowym znajduje się bezpiecznik, typowy dla Gamo. Przesunięcie go powoduje zablokowanie spustu. Chodzi bardzo twardo, tak bezpiecznik, jak i spust. Jak na taką wiatrówkę, w końcu przy 17J niespecjalnie wysiloną, to spust jest zdecydowanie za twardy. W efekcie zrywa się strzał, a to, jak wiadomo, nie sprzyja celności.

Sam strzał nie należy do przyjemnych. Co dziwi przy tej masie, wiatrówka dość mocno kopie. Do tego przy strzale wiatrówka podskakuje, ale także wykręca się na boki. Cykl strzału jest długi, co przy długiej lufie i podrzucie skutkuje dużym rozrzutem na tarczy. Remington Summit wymaga więc dobrego opanowania wiatrówki, jak i dużego wysiłku i koncentracji przy strzelaniu. Nie jest to więc wiatrówka dla początkujących.
Wiatrówka bardzo długo i mocno diesluje, czyli spala nadmiar smarów. Nie jest to zdrowe dla uszczelki i sprężyny, stąd należałoby przed strzelaniem Summita rozebrać, wyczyścić i prawidłowo nasmarować.
Muszę przyznać, że poświęciłem sporo czasu aby opanować Summita. Od razu jednak pojawił się problem z wyzerowaniem celownika – nie dało się tego zrobić. Strzelając z odpowiednią poprawką, przez cały czas okazywało się, że nie jestem w stanie uzyskać 10 przestrzelin w tarczy o wymiarach 17x17 cm. - tak na 50, jak i na 25 m. Średni punkt trafienia wędrował z każdą serią, co skłoniło mnie, by bliżej obejrzeć celownik. Obejmy montażu od środka są wyłożone paskami z klejem. To już oznacza że celownik będzie “pływał” w obejmach przy tak silnych kopnięciach wiatrówki. Po ich usunięciu jednak sytuacja się nie poprawiła. Okazało się też, że montaż przesuwa się po szynie. Zaraz, zaraz, zapytacie się, jak to się przesuwa, skoro są otwory na kołek stopujący? Niestety, wymiary kolby jak i odległość od oka dla celownika Crosmana są takie, że montaż musi znajdować się jak najbliżej oka, czyli na końcu szyny, a kołek stopujący nie trafia w otwór. Czyli praktycznie okazało się, że kołek stopujący w montażu jest, otwory pod ten kołek w wiatrówce są, tylko nie da się jednego z drugim połączyć. A siła odrzutu była taka, że w montażu wytarły się szczęki trzymające szynę. Świadczy to jednoznacznie, że montaż, pomimo że w komplecie, nadaje się może do czegoś, ale na pewno nie do Summita.
Solidny chiński montaż - szczęki wyrobione pod wpływem odrzutu wiatrówki. Oczywiście, montaż nie trzyma solidnie...
Wymieniłem montaż na SportsMatcha. Ponieważ celownik też nie budzi zaufania (opisany jest dokładnie tutaj), wymieniłem go na Deltę Optical Titanium 4-16x42. Umocowałem wszystko solidnie... nie pomogło. Owszem, poprawa skupienia była, jednak nadal nie dało się zmieścić 10 strzałów w tarczy. Średni punkt trafienia zmieniał się w losowy sposób, a różnica potrafiła sięgnąć nawet 20 cm. na 25 m!
Momencik.... wiem, że jestem kiepskim strzelcem, wiem, że nie umiem strzelać z kopiących wiatrówek, ale są jednak pewne granice. W tarczę 17x17 cm na 25 m można trafić 10 na 10 razy z procy, a co dopiero z wiatrówki z celownikiem optycznym!

Obejrzałem więc wiatrówkę. A dokładnie rzecz biorąc – śruby mocujące system do osady. O dziwo, trzymały. Szczęki trzymające kostkę, w której jest osadzona lufa – trzymają. Ale za słabo. Okazało się, że lufa jest za luźno zamocowana. Dokręciłem śrubę – nie da się złamać wiatrówki. Do tego okazało się, że zatrzask trzyma dość... hmmm... dziwnie. Śrut załadowany, lufa prawidłowo zatrzaśnięta, a od delikatnego wstrząsu przy opieraniu wiatrówki lufa potrafi przesunąć się o parę milimetrów. I to nie tylko w dół – także na boki. Przy prawie półmetrowej lufie daje to potężny rozrzut. Niestety, nie jest to problem do rozwiązania tylko za pomocą śrubokręta, a wymaga większej zabawy w warsztacie. Wiem, oczywiście, można strzelać z muszki i szczerbinki, ale jeśli fabryce nie chce się poprawnie wykonać mocowania lufy, do tego żąda za tą wiatrówkę takich pieniędzy, to nie zamierzam się przejmować. W końcu nie płaci się za bubla.
Niniejszym, z prawdziwą ulgą, Remington Summit został zdyskwalifikowany, jako wiatrówka nie nadająca się do strzelania. Jak za wiatrówkę za 1000 zł, czyli ze średniej półki, konieczność fachowej ingerencji w fabrycznie nowy sprzęt by uzyskać jakiekolwiek skupienie jest przesadą. Jest wiele wiatrówek w tej cenie, które oferują o niebo więcej od chińskiej niedoróbki.

Najlepsze w Remingtonie Summicie pozwolę sobie pozostawić na deser.
Pomiar prędkości wylotowej jest standardowym elementem testu, pomimo dyskwalifikacji Remington Summit został więc zmierzony na chrono. Zrobiłem to tym bardziej, że dystrybutor, firma TM-Militaria, pisze wprost:
“Dzięki zastosowaniu silnych sprężyn i odpowiednio dobranych ciężarków po raz kolejny udało się zbliżyć się do maksymalnie dopuszczalnej prędkości początkowej 300 m/s.”
Przypominam wzór ze szkoły podstawowej. Ek= mV2/2
17J=m*(300 m/s)2/2
Czyli masa śrutu musiałaby mieć 0,38 grama żeby ta teza była prawdziwa. Niestety, dla śrutu ołowianego diabolo jest to niemożliwe... Czyli standardowo sprzedawca okłamuje klienta. Bo przecież jest na dole opisu adnotacja że Remington Summit nie przekracza 17J:
“UWAGA: Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem na posiadanie wiatrówki o mocy poniżej 17 Jouli nie jest wymagane pozwolenie i są one dostępne w sprzedaży dla wszystkich osób pełnoletnich.”
Pomiary na chronografie firmy Shooting Chrony, model Beta Master, wykazały następujące parametry:
dla śrutu 4.52 mm JSB Exact Express, o masie 0.51 gram – prędkość 270 m/s – energia 18.6J
dla śrutu 4.52 mm JSB Exact, o masie 0.55 gram – prędkość 260 m/s – energia 18.6J
dla śrutu 4.52 mm JSB Exact Heavy, o masie 0.67 gram – prędkość 230 m/s – energia 17.8J
Dla wyjaśnienia dodam, że było to po całym, długim (przez wzgląd na problemy) cyklu testów, a więc wiatrówka już nie dieslowała, była dotarta, o czym też świadczyła niezła stabilność prędkości. Bezpośrednio po wyjęciu z pudełka Remington Summit ma dobre 2-3J więcej.

Wniosek jest jednoznaczny.
Remington Summit jest bronią pneumatyczną, podlegającą rejestracji. Dystrybutor, firma TM-Militaria, podając, że wiatrówka ta ma poniżej 17J, wprowadza kupującego w błąd, narażając go na konsekwencje karne. Na posiadaczu wiatrówki spoczywa bowiem obowiązek rejestracji, a więc także znajomości energii wylotowej, jaką ta wiatrówka posiada. Mało tego, firma TM-Militaria robi to świadomie, o czym jednoznacznie świadczy fakt chwalenia się MOCĄ wiatrówki w opisie produktu.
Pozwolę sobie zostawić Czytelnikom ocenę moralną sprzedawcy który z premedytacją wprowadza w błąd kupującego, narażając go na konfiskatę wiatrówki i konsekwencje karne.

Zalety
- eleganckie wykończenie
- celownik w komplecie
Wady
- twardy spust
- dziura w korpusie
- bezużyteczna, wręcz szkodliwa muszka
- kiepski celownik
- kiepski montaż
- niska kultura pracy
- fatalne mocowanie lufy
- energia powyżej 17J
Uwaga, broń pneumatyczna sprzedawana nielegalnie!
Wiatrówka zdyskwalifikowana!
Polecamy tylko jeśli kosztuje 300 zł, tylko pod warunkiem solidnych przeróbek!
Dane techniczne:
- kaliber: 4.5 mm
- długość całkowita: 1143 mm
- długość lufy: 484 mm
- masa: 3.53 kg
- prędkość początkowa: 260 m/s (JSB Exact, 0.55 g.)
- energia: 18 Jouli
Autor: Miłosław Majstruk
Zdjęcia: Karol "Diesel" Kiełbasiński
Redakcja dziękuje firmie Delta Optical za udostępnienie celownika na potrzeby testów.
Brawo,Ojcze tak
Brawo,Ojcze tak trzymać.Piętnować żeby im się odechciało.A co.
Ludzie posiadający
Ludzie posiadający kompleksy,a nie mający odpowiedniej wiedzy,nie powinni pisać artykułów na forum publicznym.
Psst..
..a można wiedzieć, do kogo teraz pijesz?
P.S. to jest akurat nie forum, a portal i do tego prywatny :)
Gehmann -Do Sprzedania!
Drogi @jogi.b
Drogi @jogi.b....
Jeżeli kupiłeś wiatrówkę którą , ktoś uważa za bezwartościową....to drogi Panie nie miej pretensji do autora tylko do siebie...A jeżeli jesteś zadowolonym posiadaczem tego sprzętu i uważasz ze jest ok. To wypisz jego zalety, zamiast bezpodstawnie oczerniać. Może się okazać że jesteś bardziej kompetentny i wiesz więcej niż autor, ale skoro przeczytałeś opis można domniemać że jednak nie posiadasz odpowiedniej wiedzy.
Bez urazy.
Pozdrawiam.
Full Metal Jacket
Artykuł pisany z założenia
Artykuł pisany z założenia pod takim kątem,aby jak najbardziej oczernić dosyć znaczącego sprzedawcę jakim jest Militaria.pl.Wymyślane są nawet bzdury techniczne ,by wszystko wypadło jak najgorzej.Ma to na celu zniechęcenie potencjalnych nabywców tej firmy.
A może jakieś dowody?
Teza odważna, teraz poproszę o jakieś bardziej konkretne dowody niż "misie".
Przeszły mi przez ręce łącznie 3 Summity. Wszystkie takie same, jak ten pierwszy, opisany w artykule.
Coś się nie zgadza w tym artykule? Montaż nie lata po wiatrówce? Celownik nie jest do kitu? Dziury w korpusie nie ma? Nie ma poronionej muszki? Nie luzują się śruby? Nie przekracza 17J?
Jak chcesz coś udowodnić, to może zasponsorujesz jakiemuś innemu autorowi zakup Summita, napisze swoją wersję? Jesteś chętny? Zorganizujemy to tak, że nikt nie będzie mógł podważać wiarygodności.
Jeśli negatywna recenzja wiatrówki zniechęca do zakupów u "znaczącego sprzedawcy" (swoją drogą, co z tegą, że sa znaczący?), to problem Militaria.pl. Przecież świetnie wiedzą, co sprzedają. Inna rzecz, że zniechęcać nie trzeba - mają ugruntowaną opinię, przez długie lata ciężko na nią pracowali. To, że się ostatnio poprawili, o niczym jeszcze nie świadczy. Takie fazy mieli już wcześniej, potem wszystko wracało do (ich) normy...
Ojciec Założyciel
Nie potrafię się zmienić – na gorsze za wcześnie, na lepsze za późno.
Jak można z przeciętnej
Jak można z przeciętnej sprężyny 24,5cm 3mm 35zw przekroczyć 17J(chyba,że to cud techniki).Autor nie zdobył się nawet na to,aby przesmarować pierścienie ślizgowe kostki lufy.Nie ma wtedy fizycznej możliwości takiego dokręcenia śrubokrętem(nawet na max),aby zablokować zawias.O jakich luzach mowa?-nie wiem.Montaż się przesuwa?to go dokręć odpowiednio,przecież jest kołek.Dziury pod kołek w korpusie?-niektóre Air Armsy mają ich nawet cztery.Jest jeszcze wiele innych złośliwości w tym artykule -OJCZE ZAŁOŻYCIELU.I nie przypominaj mi,że jest to strona prywatna.
Apropo muszki-już jej nie
Apropo muszki-już jej nie ma,jak również jest tylko jedna dziurka w korpusie pod kołek stopujący.
Czytanie ze zrozumieniem czytanego tekstu to trudna sztuka
Sprężyna jest aż nadto wystarczająca, aby przekraczać limit. Testowana była wiatrówka w stanie fabrycznym, a nie po tuningu, więc powinna być przesmarowana odpowiednio albo w fabryce, albo przez sprzedawcę. Dokładnie tak, jak smarowane są Slavie sprzedawane w Cekausie.
Montaż ma kołek stopujący, wiatrówka ma otwór, a nawet dwa. I co z tego, jak żaden z otworów nie jest nawiercony w miejscu, w którym być powinien? Nie mówiąc już o tym, że to powinny być wgłębienia w korpusie, a nie dziury na wylot. I w Air Armsach są wgłębienia, a w Remingtonach dziury.
Drogi pracowniku/właścicielu Militariów - handlujesz chłamem, i nie zakrzyczysz tego faktu. A pisać o tym trzeba zwłaszcza wtedy, gdy chłam kosztuje tyle, co przyzwoita wiatrówka dobrej marki.
Żadna miłość nie trwa wiecznie...
To nadal niczego nie zmienia
Trzy Summity - każdy 18-19J. Przesmarowanie w egzemplarzu nr 3 mocowania lufy - zero efektu, nadal lufa klapie. Monraż? Nie da się go zamontować poprawnie.
Nawet jeśli nowe egzemplarze są poprawione, to nadal mamy bezwartościowy celownik z bezwartościowym montażem, i wiatrówkę, która nie jest warta 500 zł. Czy poprawili, czy nie, nadal jest to wiatrówka nie warta nawet połowy ceny - czyli niczego to nie zmienia. A jakby doliczyć to, co trzeba w niej zrobić, to w ogóle nie ma o czym rozmawiać. Przy takich wiatrówkach wyzłośliwiam się, bo na to zasługują - i dotyczy to nie tylko Summita. Jakby kosztowała połowę tej ceny, to nadal bym jej nie polecał, ale chociażbym się nie wyzłośliwiał. A tak przykro mi, do czasu, aż stosunek cena/jakość w Summicie nie będzie na rozsądnym poziomie, nie widzę powodu, by ją oszczędzać. Bez względu na to, czy dystrybutor jest znaczący czy nie.
Acha, w Air Armsach nie widziałem otworów pod kołek stopujący przewierconych na wylot. Może za mało ich miałem w ręku...
Ojciec Założyciel
Nie potrafię się zmienić – na gorsze za wcześnie, na lepsze za późno.